Jak wpadają przestępcy? Cała prawda o pracy techników kryminalistyki
fot. Shutterstock
Włosy, ślina, sperma, pot, odciski palców, butów, ust, a nawet ucha. Zbrodnia doskonała odeszła już do lamusa, bo w dzisiejszych czasach technologia pozwala na wykrycie wszystkich śladów zostawionych przez przestępcę na miejscu zbrodni. Zapomnij więc o serialach i przekonaj się, jak naprawdę wygląda zdobywanie dowodów na miejscu przestępstwa.
Używane przez techników kryminalistyki metody wykrywania przestępstw tylko z pozoru przypominają te pokazywane w serialach i filmach. Efektem ogromnej popularności seriali takich jak CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku czy Dexter jest wypaczony obraz pracy policji, co ma dosyć poważne konsekwencje. Domorośli detektywi ze Stanów Zjednoczonych notorycznie kwestionują działania tamtejszych sądów oraz policji. Oczekują na przykład wyników badań toksykologicznych czy badań DNA w ciągu kilku godzin, co możliwe jest tylko w filmie.
Na przykład proces pozyskiwania i replikacji DNA ze znalezionej na miejscu zbrodni próbki w rzeczywistości może potrwać nawet kilka tygodni. W polskiej internetowej bazie profili DNA zgromadzono już ponad 17 tysięcy pozycji. Co więcej, polska policja niedawno uzyskała też dostęp do międzynarodowej bazy DNA Interpolu, co znacznie ułatwia poszukiwanie zwłaszcza tych przestępców, których pasjonują podróże zagraniczne.
Nieprawdą jest jednak, że prawdziwe życie jest o wiele mniej pasjonujące niż to serialowe. W dzisiejszych czasach rutyną stało się już to, że specjalnie przygotowani technicy kryminalistyki, uzbrojeni w rękawiczki, plastikowe torebki oraz 1001 innych przedmiotów, poczynając od pędzli z wielbłądziego włosia, a kończąc na podręcznej siekierze, zabezpieczają wszystkie możliwe ślady.
Przebadanie kwasu dezoksyrybonukleinowego (czyli DNA) nie jest jedynym sposobem na odnalezienie podejrzanego. Potencjalnych dowodów zawsze jest cała masa, zgodnie z zasadą sformułowaną przez dwudziestowiecznego kryminologa Edmunda Locarda, według której każdy kontakt zostawia ślad. Przestępcy, choć w większości przypadków kompletnie tego nieświadomi, zawsze zostawiają za sobą tysiące mikrośladów i nie mogliby tego uniknąć, nawet gdyby zawinęli się szczelnie w folię śniadaniową.
Możemy się założyć, że obraz przekonanego o swoim niebywałym sprycie złodzieja wyposażonego w rękawiczki dla ukrycia odcisków palców wywołuje u policjantów salwy gromkiego śmiechu, bo mają do wyboru tysiące innych, często dość dziwacznych, „wizytówek” złoczyńcy.
Swoją drogą, ciekawe, czy Horatio Caine z CSI: Miami wykryłby coś na miejscu zbrodni popełnionej przez Dextera Morgana ...
![]() |
| (fot. Shutterstock) |
Uszy
Otoskopia to chyba najdziwniejsza dziedzina kryminalistyki. Rozumiemy zbieranie odcisków palców, stóp, nawet ust – ale odciski czyjegoś ucha? Niemniej jednak, zamiast się dziwić, powinniśmy pękać z dumy, bo Polacy jako jedni z pierwszych zaczęli wykorzystywać tę technikę. Ślady małżowiny usznej przestępcy znajdowane są bardzo często, zwłaszcza w przypadku włamań, na przykład na oknach lub drzwiach. Do ich zbierania używa się proszków daktyloskopijnych lub folii, po czym identyfikuje się cechy charakterystyczne małżowiny.
Usta
Ludzka skóra wydziela pot i substancję łojową, dlatego na wszystkim, czego dotkniesz, zostaje tłusty ślad. Bez wątpienia pierwszą metodą, która przychodzi ci na myśl w tym kontekście, jest daktyloskopia, czyli badanie odcisków palców. Nie każdy jednak wie o cheiloskopii, czyli porównywaniu odcisków ust. Rysunek ludzkich warg jest równie niepowtarzalny jak odcisk palca i nie zmienia się przez dziesięć lat. W Polsce, aby przypasować odcisk znaleziony na miejscu przestępstwa (na szklance, papierosie, szybie itp.) do próbki zdjętej z ust podejrzanego, wystarczy znalezienie co najmniej siedmiu cech wspólnych.
Płyny ustrojowe
Płyny ustrojowe, takie jak sperma, ślina czy krew, czyli tzw. ślady biologiczne, są idealnymi nośnikami DNA, którego badanie jest obecnie najpopularniejszą metodą identyfikacji przestępców. W miejscu morderstwa ich pozostałości znajduje się przy pomocy światła UV, a następnie przenosi się na bibułę i suszy przed poddaniem badaniu. Do pozyskania DNA wystarczy nawet kilkukomórkowa próbka, ponieważ dzięki łańcuchowej reakcji polimerazy, czyli pomnażania, naukowcy są w stanie powielić łańcuchy ludzkiego kodu genetycznego, co znacznie ułatwia porównanie próbki z tą pobraną od podejrzanego lub zamieszczoną w bazie danych. Co ciekawe, mocz nie jest najlepszym źródłem kwasu dezoksyrybonukleinowego, chyba że znajdą się w nim komórki naskórka, co jest mało prawdopodobne.
Buty
Z odbicia buta specjaliści mogą wyczytać wiele cech osoby, która miała go na sobie. Na podstawie kąta stawiania stopy, długości kroku oraz siły nacisku można wywnioskować wagę, wzrost i typ sylwetki podejrzanego. Żeby zdjąć odciski obuwia z wykładziny, używa się metody elektrostatycznej, przykładając metalową płytkę – pyłki z dywanu zostają przyciągnięte i układają się we wzór podeszwy. Nie możemy się nadziwić, że pomysł nie został jak dotąd podchwycony przez producentów gadżetów z telezakupów.
Krew
W przypadku gdy morderca próbował pozbyć się śladów krwi, a Zygmunt Chajzer z odpowiednim proszkiem do prania nie zapukał akurat do drzwi, na miejscu zbrodni zostają jej niewielkie pozostałości, które wykrywa się przy pomocy luminolu. Luminol to substancja chemiczna, która reaguje z żelazem zawartym w hemoglobinie i wydziela niebieską poświatę. Nie jest on jednak środkiem idealnym, dlatego w zeszłym roku naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii wyprodukowali specjalny aparat do wykrywania krwi, który działa na podczerwień i jest w stanie znaleźć nawet cząsteczki niewidoczne dla ludzkiego oka. Następnie krew zostaje zeskrobana, zebrana specjalną taśmą klejącą lub przy pomocy bawełnianych wacików oraz wysuszona i poddana badaniom.
Najgłupsze rzeczy zostawione przez przestępców
25-letni Jonathan Huntley włamał się do pewnego domu w północnej części stanu Kalifornia, zabrał to, co go interesowało, po czym uciekł, zostawiając przypadkowo na podłodze T-shirt ze swoim własnym zdjęciem. Ciekawe, czy kumple spod celi docenili jego wyczucie stylu?
Stany Zjednoczone to bez wątpienia prawdziwy raj dla głupawych kryminalistów. W południowej Kalifornii dwóch młodych złodziei zostawiło w jednym z okradzionych domów swój rachunek za elektryczność. Na szczęście w więzieniu wszystkie media mają zapewnione bezpłatnie.
Pewien Holender z miasta Kerkrade podczas sobotnich zakupów w supermarkecie postanowił przywłaszczyć sobie kawałek zamrożonego mięsa i uciec. Tak mu się przy tym ‑ co w sumie zrozumiałe ‑ spieszyło, że zapomniał, że zostawił w sklepie własne dziecko, które było już na tyle duże i rozgarnięte, żeby pamiętać adres tatusia.
Teraz coś z serii włamywacze gadżeciarze. W woj. lubuskim cała szajka złodziejaszków włamała się do domu kultury, skąd zgarnęła sporo sprzętu elektronicznego. W zamian zostawili jednak upominek dla policjantów: kartę pamięci z telefonu komórkowego z zapisanymi na niej filmami i swoimi zdjęciami.
Konsultacja:
Jacek Mazepa, autor Vademecum technika kryminalistyki.





















