Panasonic Lumix LX5 - imponujący aparat
od 1640 zł
ZDANIEM STUFFA
Imponujący aparat, który łatwo pokochać, ale trudno z pełnym przekonaniem polecić
PLUSY Szybki obiektyw. Doskonała obsługa. Wideo HD
MINUSY Przeciętna kompresja JPEG. Cena prawie jak za lustrzankę
Duży obiektyw Leiki, który dominuje na froncie nowego Lumiksa LX5 nie jest jedynym designerskim długiem, jaki japoński producent ma wobec niemieckiego giganta optyki. Stylistyka aparatu ma surowy urok klasycznej dalmierzówki. Jak na kompakt z 3,75-krotnym zoomem, LX5 ma mnóstwo przełączników, przycisków i pokręteł rozsianych na obudowie i wagę, która daje poczucie trzymania solidnego sprzętu.
W rezultacie Lumix LX5 jest większy niż aparaty z tej samej półki, jak Canon S95, a dla całego świata wygląda i działa jak odchudzona wersja świetnej mikrolustrzanki Panasonica – GF1.
Pełna kontrola
Prawdę mówiąc, rzeczy, które LX5 odziedziczył po GF1 jest wiele więcej. Rozkład kontrolek i funkcji jest niemal identyczny i chociaż menu GF1 jest obszerniejsze, to liczba trybów fotografowania jest ta sama.
Wśród wspomnianych trybów uwagę zwraca opcja My Colour. Zawiera efekty takie, jak Retro – zdjęcia o niskim kontraście niczym z lat 70-tych – czy podnoszący nasycenie Dynamic Art – kolory biją po oczach jak neony.
LX5 pozwala także na nagrywanie wideo HD o rozdzielczości 720p. Zapisywać może w formacie AVCHD Lite lub Motion JPG.
Jedyne do czego można się przyczepić w systemie obsługi, to srebrne przyciski, których opisy są raczej delikatnie wygrawerowane niż nadrukowane. Nie da się ich odczytać w jasny słoneczny dzień, co razi tym bardziej, że nawet wyświetlacz LCD jest dobrze widoczny w każdych warunkach.
Oczywiście wszystkie problemy znikną, kiedy już nauczysz się do czego służy każdy przycisk bez patrzenia. Mimo wszystko jest kilka drażniących szczegółów. Liczba kontrolek jest chyba zbyt duża, dziwi też przełącznik formatu obrazu na górze obiektywu. Z pewnością można było wykorzystać to miejsce lepiej.
Problemy z obrazem
Przy całych lustrzankowych ambicjach jakość obrazu jest nieco rozczarowująca. Doskonały szerokokątny 24-milimetrowy obiektyw F2,0-3,3 z optyczną stabilizacją obrazu, pozwala uzyskać piękne fotki. Są pełne detali i świetnych kolorów nawet przy słabym oświetleniu.
Niestety, aby osiągnąć takie efekty trzeba ustawić zapis w formacie RAW. JPG-i prosto z aparatu są albo za miękkie, albo pełne plam od ciężkiej ręki algorytmu redukcji szumów. Co więcej, balans bieli ma tendencję zawyżania temperatury barw we wnętrzach i rozrzucania żółtawych odcieni tam, gdzie nie powinno ich być.
Wielu ludzi ucieszy zabawa w fotografowanie jaką zapewnia masa wyszukanych ustawień oraz konieczność przywiązania większej uwagi do późniejszej obróbki. Ale podejrzewamy, że jeśli chcesz czegoś więcej niż oferuje prostszy Canon S95, to zamiast LX5 powinieneś wybrać niedrogi aparat Micro 3/4 z jeszcze większym stopniem kontroli.
Kosztujące około 350 złotych więcej, Panasonic GF1 czy Sony NEX-5 potrafią zrobić lepsze zdjęcia, mają większe matryce i gamę wymiennych obiektywów, a przy tym są tylko odrobinę mniej kompaktowe niż LX5.
Ulokowany między kompaktami i aparatami Micro 3/4, LX5 jest znakomitym narzędziem fotograficznym, ale nie bardzo możemy znaleźć dla niego zastosowanie.
Specyfikacja:
Matryca: 10,1 MP
Wi-Fi: Nie
Wymiary: 109.7x 65.5x 43.0 mm
Wyświetlacz: 3 cale
Bluetooth: Nie
Waga: 233 g
Wizjer optyczny : Nie
Rozdzielczość wideo: 720p
Maksymalna liczba klatek na sekundę: 2.5 fps
Zoom w trakcie filmowania: Tak
























